Miejsce na targowisku przejąłem po ojcu, który zdecydował się przejść na emeryturę. Regularnie mu pomagałem, więc znałem się na wszystkim i mogłem interes poprowadzić samodzielnie. Planowałem jednak wprowadzić spore zmiany, żeby zwiększyć sprzedaż.

Wielu klientów zainteresowanych owocami egzotycznymi

owoce egzotyczneZauważyłem, że na całym targowisku nie było ani jednego stanowiska, które oferowałoby owoce egzotyczne i to dało mi do myślenia. Wiedziałem, że jak zacznę te owoce sprzedawać, to na pewno będą do mnie klienci przychodzić jeszcze chętniej. O swoim pomyśle powiedziałem ojcu a on uznał, że to świetny pomysł. Pojechałem do hurtowni, żeby wybrać owoce na sprzedaż. Zdecydowałem się na awokado, mango, granat czerwony, litchi i wiele innych. Owoce zawiozłem sam na targowisko, bo miałem auto dostawcze i dzięki temu wiele razy udawało się zaoszczędzić na dostawach. Owoce były bardzo świeże i wiedziałem, że kilka dni będą mogły poleżeć a zamówiłem ich po kilka skrzynek. Klienci, którzy robili zakupy na targowisku zainteresowali się owocami egzotycznymi, które oferowałem i niektórzy o nie pytali. Nie każdy wiedział co to takiego litchi, więc wyjaśniałem. Ludzie na początku owoce kupowali z ciekawości, ale tak im te egzotyczne smaki podpasywały, że zaczęli moje stanowisko odwiedzać regularnie. Oczywiście miałem w sprzedaży tez jabłka i śliwki czy gruszki, bo te owoce ludzie też chętnie kupowali. Egzotyczne jednak zawsze wzbudzały największe zainteresowanie.

Ojciec był ze mnie dumny, ale od samego początku wiedział, że sobie świetnie poradzę. Nie raz sam sprzedawałem, ponieważ ojciec miał coś do załatwienia i nigdy z niczym nie miałem problemów. Nadawałem się do tego, bo miałem smykałkę do handlu, co nie raz mogłem udowodnić nie tylko ojcu.